Posty

A przyjdzie taki czas

          A przyjdzie taki czas, że nie będzie ci się już chciało. Nie będzie ci się chciało nigdzie jechać, wyciągnąć roweru z piwnicy, by wybrać się na przejażdżkę, spotkać się z kolegami, by popieprzyć głupoty, wejść do sklepu, żeby coś kupić. Coś niepotrzebnego. Upitrasić coś smacznego do jedzenia, poczytać coś - niekoniecznie ambitnego, obejrzeć czegokolwiek w telewizji, nabazgrać coś na kartce papieru, lub wyklepać na klawiaturze. Przyjdzie? W związku z powyższym, co z tym czasem teraz: doceniać, nie doceniać, szanować, trwonić, marnować, roztrwonić, cenić, ignorować, szastać, tracić, lekcewaŻYĆ?  

Mania kucharzowania

  Mieczysław Łuksza                                                           Postanowiłem napisać wiersz. No, bo to... takie romantyczne. Lecz raczej w stylu a la l`aberge , Niźli te tkliwe, romantyczne.   Co to za serce, jak imadło Ściskają w ckliwym uniesieniu. Ja na swój warsztat biorę jadło, Więc będzie wiersz to o jedzeniu.     Lecz raczej – nie konsumowaniu, Co by żarłoków radowało, Tylko o jego przyrządzaniu - To dziś mnie zaintrygowało.   Rzec chcę o pewnym dziwnym trendzie, Ba, powiem nawet – fenomenie! Choć wielu pewnie dziwić będzie: O co to całe poruszenie?   Przebrała się skromności miarka?                           ...

Tradycja, czy kołtuneria? (Plica polonica)

  Mieczysław Łuksza                                              Podług wszystkowiedzącej ,,Wiki” – tradycja, to ,,przekazywane z pokolenia na pokolenie treści  kultury  (takich jak:  obyczaje, poglądy,  wierzenia , sposoby myślenia i zachowania,  normy społeczne ), uznane przez daną  zbiorowość  za społecznie ważne dla jej  współczesności  i  przyszłości . W ramach dziedziczenia jakiejś tradycji kolejne pokolenia mogą wprowadzać zmiany wynikające z aktualnych realiów, możliwości, własnych pomysłów oraz upodobań. Na całym świecie większość tradycji jest wiernie reprodukowana, darzona szacunkiem oraz dbałością o szczegóły”.        Na wstępie warto zwrócić uwagę na ostatnie zdanie. Pusty śmiech ogarnia! Ciekawe, czy pogląd ten potwierdzą na przykład Aborygeni, albo ,,Czerwonoskórzy ...

Zima, zima.

     Mieczysław Łuksza                      Wydaje mi się, że dla niektórych wystarczy, że klepsydra ileś tam razy się przesypie, a już postrzegają to, co sie działo, jako coś wyjątkowego, niecodziennego, nawet – odrealnionego, prawie mistycznego. Jedni nazwą to: wrażliwością, umiejętnością dostrzegania tego, czego nie widzą inni (bystry obserwator), bujną wyobraźnią. Inni, dla których ostro zredukowane horyzonty nie przeszkadzają w ekstremalnie pragmatycznym interpretowaniu rzeczywistości, nazwą to po prostu – ,,pierdoleniem od rzeczy". (Oczywiście między jedną a drugą postawą ekstremalną istnieje jeszcze wiele form pośrednich.) Można by sie spierać, kto ma tzw. rację, ale po co?   Na naszej poczciwej planecie starczy miejsca dla wszystkich. Poza tym – jedni bez drugich nie mogliby istnieć. Z umiarkowaną dozą obiektywizmu można ten status quo nazwać kompromisem, a w wersji ze szczyptą optymizmu – ...

,,Jak powstają twoje teksty? - Gdy mnie który zapyta...”

  Mieczysław Łuksza                                Bernard był takim sobie zwykłym człowiekiem. Ani zbyt porządnym, ale też żadnym ,,marginalsem". Żył jak inni, w mieście w którym się urodził. Tu dorastał, tu nawiązywał przyjaźnie, przeżywał pierwsze, i drugie miłości, uczył się patriotyzmu lokalnego od ojca, z którym od najmłodszych lat kibicował lokalnej drużynie piłki nożnej. Tu w kościele osiedlowym był ochrzczony, tu przystąpił do pierwszej spowiedzi i pierwszej komunii. Potem na kilka lat wyjechał, by zdobyć wykształcenie. Jako dobry patriota, choć nie to było priorytetem, powrócił z dyplomem do swego ukochanego miasta, by tu pracować, pomagać w jego rozwoju. Tu poznał swoją przyszłą żonę – Bożenkę, tu przyszły na świat ich dzieci: Teodorek i Różyczka – urocze bliźnięta.   Ot, od biedy można by rzec – statystyczny obywatel średniej wielkości państwa europejskiego. Jednym zna...

,,Życie nie jest szkołą dobrych manier. Każdy mówi tak, jak potrafi” Jaroslav Haśek

 Mieczysław Łuksza              Mowa ludzka to jeden z podstawowych filarów naszego rozwoju. Mam na myśli mowę artykułowaną, nie mowę ciała, która można by rzec jest jej ,,starszą siostrą”. Do przetrwania gatunków, ich rozwoju, mowa artykułowana wcale nie jest potrzebna. Mam na myśli przedstawicieli fauny, bo na temat ,,mowy” roślin – prawie nic nie wiemy, choć logika podpowiada, że przedstawiciele flory również w jakiś sposób muszą się ze sobą komunikować. Są gatunki, które wcale nie wydają dźwięków, a trwają na naszej poczciwej planecie zdecydowania dłużej niż homo sapiens. Są też takie, które porozumiewają się między sobą przy pomocy prostych, monosylabowych dźwięków, którym daleko do kwiecistej retoryki, a w walce o swoje miejsce na ziemi radzą sobie nie gorzej niż ten, któremu się wydaje, że jest na samej górze drabiny ewolucji.           Jak tylko człowiek uświadomił sobie, że p...

PATRIOTYZM LOKALNY

              Mieczysław Łuksza                                                                                            Patriotyzm lokalny.            Wg Wikipedii ,,także: mała ojczyzna, prywatna ojczyzna – kategoria psychofizyczna i społeczno-kulturowa; pewien obszar związany z przestrzenią i ziemią, wraz z towarzyszącymi mu odniesieniami ludzkimi, takimi jak postawy, znaczenia, emocje, wartości, a także część miejscowej historii i tradycji, jak również kulturowego dziedzictwa grup społecznych”.    Definicje ma...